Wtorek, 10 listopada 2009, 16:17:54

Sport z dzieciństwa

Pamiętacie hula-hop? Dużą obręcz, którą w dzieciństwie kręciło się w pasie :) Z takim właśnie cudeńkiem wróciłam wczoraj ze sklepu, z gorącym postanowieniem regularnego kręcenia. Jakież było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że to nie takie proste, jak się wydawało! Ale kilka rozruchowych kółek i i-haa kręć się, hulaj, hop! Cudnie, a ponadto można stosować w bloku, nie mówiąc już, że przed telewizorem ;) I o ile gimnastyka "dywanikowa" nudzi mnie już po jednym razie, tak hula-hop to wynalazek idealny. Komu się wydaje, że to pestka i nie zasługuje na miano sportu, niech sam spróbuje... a potem urządzimy zawody w kręceniu ;-)

Dotychczasowe spostrzeżenia:

  • Puchate bambosze nie nadają się, bo tracą przyczepność w trakcie kręcenia biodrami.
  • Kręcić najlepiej na gołym ciele, koszulka jest zbyt śliska (ale nie trzeba nago, wystarczyć ją podwinąć ;)).
  • Mężczyźni mają problem z kręceniem biodrami - wniosek: hula-hop zostało wymyślone z myślą o kobietach?